TOKAJ

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Email this to someone

Tokaj to białego wina smak.

Chyba każdemu z nas obiła się o uszy nazwa Tokaj, którą zazwyczaj kojarzymy w węgierskim winem, najczęściej białym i słodkim. Dokładniej rzecz ujmując jest to nazwa miasteczka, leżącego u zbiegu rzek Bodrog i Cisy, od którego wzięła się nazwa okręgu winiarskiego, sięgającego aż do Słowacji.

Tokaj
Quo vadis, winny smakoszu?

Tokaj z racji bliskiego położenia od południowych granic Polski (niespełna 180 km) może być atrakcyjnym miejscem na weekendowy wypad. My postanowiliśmy o jeden dzień skrócić swój pobyt w Hajduszoboszlo i wpaść właśnie tutaj. Samo miasteczko jest dosyć senne, ale ma swój urok. Jest czysto, odremontowane kamieniczki przyciągają wzrok i całkiem przyjemnie jest się przespacerować główną ulicą.  Choć mamy połowę sierpnia, turystów nie ma zbyt wielu. Co jakiś czas trafiamy na większe grupki urlopowiczów, którzy okazują się być Polakami. Zresztą odniosłem wrażenie, że nasi stanowią 90% ogółu zwiedzających. Wystarczy wejść do któregokolwiek sklepu by się przekonać, że naszych musi przewijać się tu sporo, ponieważ podstawowe zwroty z naszego narzecza są tu dobrze znane (słodkie, wytrawne, dobre i dziękuję). Z oczywistych względów zdecydowanie najwięcej jest tu sklepów z …… winem?!

Tokaj
Odrestaurowane kamienice głównej ulicy miasta.
Tokaj
Jeden z wielu sklepów przy Rakoczi ut
Tokaj
Najbardziej znana Pice (znaczy – winnica) w całym regionie. To dzięki Rakoczemu (Ferens Rakoczi), Tokaj został rozsławiony na całą Europę, a może nawet świat?!

Wybór trunków jest spory choć w centrum Tokaju, trudno jest znaleźć taki w którym przed zakupem można by było popróbować tego, co zmierzamy kupić. Wystarczy jednak oddalić się trochę na obrzeża by w mniejszych sklepach, barach i na gankach domostw móc do woli smakować „napój bogów”, przed jego nabyciem.

Tokaj
Dla wielu średnio zachęcający szyld, dla nas jest intrygującym wyzwaniem.
Tokaj
Czy po przekroczeniu tej tajemnej bramy będzie nam dane pławić się w cudownym trunku?

W Tokaju produkowane są tylko wina białe w palecie smaków od bardzo słodkiego, po wytrawne. Na etykietach króluje Furmint i Harslevelu. A co to oznacza? Można zadać pytanie. Furmint i Harslevelu są to nazwy szczepów winogron z których wyprodukowane zostało wino. Podobno wszystkich szczepów jest tu około sześciu, ale te dwa są najpopularniejsze i stanowią ponad 90% upraw.

Tokaj
Smakowicie i niedrogo.

Ceny są bardzo zróżnicowane i zaczynają się od 5 zł za litr po egzemplarze przekraczające 100 zł za butelkę. Nie będzie specjalną tajemnicą jak zdradzę, że nie przyjechaliśmy tu szukać winnych „białych kruków”, które bez wątpienia w znaczący sposób uszczupliły by zawartość naszych mieszków. Dlatego odpuściliśmy segment premium i ruszyliśmy w poszukiwaniu trunków bardziej proletariackich. Wybór niedrogich win jest naprawdę spory. Bardzo popularne są tu wina domowe, sprzedawane w plastikowych butelkach o pojemności jednego lub dwóch litrów. Po paru degustacjach oraz odwiedzeniu kilku sklepów, domostw i piwniczek, zakupiliśmy dosyć znaczące ilości winogronowego trunku. Po zinwentaryzowaniu okazało się, że mniej więcej w połowie były to wina słodkie oraz półsłodkie, a drugą część stanowiły trunki wytrawne. Ceny zakupu wahały się 8 do 12 zł za litr.

Tokaj
W tych miejscach kupiliśmy najwięcej. Znajdują się praktycznie vis a vis głównego parkingu.
Te winka przypadły nam do gustu.

Choć sam spożywam dosyć znaczące ilości winogronowego trunku, czego dowodem są puste butelki, które co miesiąc wystawiam w odpowiednio oznakowanym worku, to jednak w najmniejszym stopniu nie uważam się za jego znawcę. Generalnie twierdzę, że wino jest do POPIJANIA a nie do PICIA! Do picia to jest piwo, szkocka czy rum a dla większości naszych rodaków bezapelacyjnie numerem jeden jest „Królowa Wódka”! Mi wino białe służy do popijania sałatek, drobiu lub ryb. Czerwonym popijam woła, wieprza lub sery pleśniowe. Oprócz kolorów, rozróżniam wina słodkie i wytrawne lub bardziej upraszczając, na dobre i niedobre. Daleki jestem od wydawania stówy lub więcej za butlę by poczuć cudowny (podobno) smak i aromat. Pomimo tego, zwiedzanie winnic i rejonów słynących z uprawy winorośli ma w sobie coś tajemniczego, wręcz magicznego. Dlatego naprawdę szczerze każdemu polecam zwiedzić jakiś popularny lub jeszcze bardziej, mniej znany winiarski zakątek, aby poczuć tę wyjątkową atmosferę. Na pewno Tokaj będzie trafnym wyborem.

Tokaj
Pewnie jeszcze tu wrócimy , choćby tylko na zakupy.
Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *