SZWECJA

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Email this to someone

Wpaść do Szwecji choćby na kilka godzin.

Jacekclipboard02

Kecajmadeby

Szwecja to właściwie nasz ósmy sąsiad. Chociaż nie mamy nawet skrawka wspólnej granicy to niewielka odległość morska, jaka dzieli nas od tego północnego kraju może być z przymrużeniem oka uznana za taką właśnie granicę. Co wiemy o Szwecji i z czym nam się kojarzy? Dla wielu był i jest to kierunek podróży zarobkowych a ostatnio coraz częściej miejscem, w którym chcemy pomieszkać dłużej. Pomijając jednak wątek finansowy i niezbyt miły historyczny (Sienkiewicz, ”Potop” itp.), to co przeciętny Polak wie o Szwecji?

Dla starszych z nas Szwecja to ABBA i Volvo, dla średniego pokolenia to Roxette i Ikea a dla młodych to kolorowe drewniane domki i przede wszystkim interesujący kraj do zwiedzenia. Wystarczy przepłynąć się promem by zobaczyć ilu młodych krajan wpada do Szwecji na szybkiego lub dłuższego tripa. Nasze doświadczenia ze Szwecją są dosyć skąpe, ponieważ traktowaliśmy ten kraj bardziej, jako jedo lud dwudniowe urozmaicenie pobytu nad Bałtykiem lub jako teren tranzytowy, gdy jechaliśmy gdzieś dalej – chociażby do Kopenhagi. Oczywiście zamierzamy bardziej zagłębić się w ten, co by nie mówić półtora razy większy od Polski kraj.

Podczas naszych krótkich wypadów mogliśmy zagubić się w urokliwych uliczkach Ystad, poczuć weekendowy klimat Trelleborga, poleniuchować na Bałtyckich plażach czy skosztować szwedzkich specjałów.

Pajacowanie podczas wyjazdów wakacyjnych zawsze jest w cenie
Pajacowanie podczas wyjazdów wakacyjnych zawsze jest w cenie

Ystad, jako dwudziestotysięczne miasto może być ciekawym przerywnikiem naszego wypadu nad polskie morze – jak lubimy nazywać Bałtyk. Tu też są całkiem fajne plaże a samo miasteczko ma swój klimat, zupełnie różniący się od naszych kurortów.

Klimatyczne uliczki Ystad
Klimatyczne uliczki Ystad
Plaże Ystad
Plaże Ystad

Trelleborg jest trochę większy od Ystad, ale naszym zdaniem zdecydowanie mniej klimatyczny. Przede wszystkim jest to bardzo duży port promowy i mimo sowich niedużych rozmiarów pośpiech w tym mieście jest bardzo odczuwalny.

Bardzo charakterystyczna dla Trelleborga fontanna z panienkami osłoniętymi parasolami
Bardzo charakterystyczna dla Trelleborga fontanna z panienkami osłoniętymi parasolkami

Swego rodzaju atrakcją Trelleborga może być wybudowany fort obronny na wzór dawnych osad wikingów.

Fasada obronna
Fasada obronna
Brama główna
Brama główna

Trelleborg utkwił mi w pamięci z jednego bardzo ważnego powodu. To właśnie w tym mieście po mocno zakrapianej imprezie w miejscowym pubie z muzą na żywo zapragnęliśmy spróbować szwedzkiego specjału – surströmmingStarzy wyjadacze zapewne wiedzą o czym piszę, ale dla większości na nazwa jest zupełnie obca. Śpieszę więc z wyjaśnieniem. Prawie każdy kraj a nawet region ma w swoim menu osobliwe dla obcych specjały. My mamy swój bigos i flaczki, Austriacy sauerkraut (kapusta kwaszona), Tajlandczycy – śmierdzący durian a Szwedzi mają surströmming, czyli kiszone śledzie. Generalnie są to śledzie bałtyckie, które poddawane są około dwumiesięcznej fermentacji w beczkach a potem zamykane w puszkach gdzie „jad” działa dalej. Jeden z miejscowych tłumaczył nam, że w warunkach domowych często pakują je w słoiki i zakopują w ziemi, aby nie dochodziło do nich światło. Jest kilka sposobów podawania tego specyfiku, ale w naszym przypadku wyglądało to tak, że na dziwnym, cienkim kawału chleba rozłożono ugotowane ziemniaki, posypano cebulą i szczypiorkiem a na to mieliśmy położyć te śmierdzące niemiłosiernie śledzie i …..zjeść!!! K A T A S T R O F A !!!

Największe paskudztwo i obrzydlistwo do jakiego kiedykolwiek się przymierzałem!!!
Największe paskudztwo i obrzydlistwo do jakiego kiedykolwiek się przymierzałem!!!

Próbowałem w życiu różnych dziwolągów – śmierdzących, bez smaku, z wyglądu podobnych do …. zupełnie niczego, ale z takim „gównem” jeszcze nie stawałem w szranki. I wiecie co?! PRZEGRAŁEM!!! Ba, żebym to ja sam poległ, ale było nas czterech a w tle jeszcze spora gromadka dopingujących nas oddanych ultrasów i ….. nic nie pomogło! Nikt z naszej czwórki straceńców nie odważył się tego wziąć do dzioba! Nie będę Wam opisywał jak to okrutnie waliło! Lepiej kupcie bilet na prom lub tani lot i skosztujcie sami. Szwecja czeka!

 

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *